Żyjemy w takich czasach, w których praktycznie wszystko możemy kontrolować przy pomocy smartfona. Dziś już nikogo nie dziwią smart żarówki czy smart waga do łazienki. O tych pierwszych chciałbym dzisiaj co nieco opowiedzieć.

Jestem wielkim fanem „smart things”. Po wymianie lampy w pokoju przyszedł czas aby dobrać do niej żarówki. Nie chciałem zwykłych świetlówek. Wybrałem Xiaomi Yeelight Color Bulb. Po roku użytkowania entuzjazm opadł i mogę powiedzieć czy to rzeczywiście jest takie przydatne.

W chwili, gdy piszę ten tekst, dostępna jest już druga generacja tych żarówek. Ja posiadam pierwszą wersję. Różnią się od siebie wyglądem, jasnością diod RGB. 

Na początku warto zaznaczyć, że żarówki są dość duże i ciężkie, przez co mogą nie pasować do niektórych lamp. Do moich pasują idealnie i wygląda to dość ładnie. Do oświetlenia powierzchni 20 metrów kwadratowych musiałem użyć trzech żarówek.

Dzięki diodom RGB możemy ustawić kolor taki jaki nam odpowiada. Przydaje się to w różnych sytuacjach. Normalnie używam ciepłego białego, ale gdy wykonuje jakieś prace, gdzie potrzebna jest precyzja  lub po prostu większa jasność, wtedy ustawiam zimny biały i pełną jasność. Kolory także są fajnym bajerem, Wieczorem dają świetny klimat. Najczęściej jednak wykorzystuje opcję „Pływające kolory”. Zakładam słuchawki, włączam jakąś muzykę i patrzę na zmieniające się kolory. Pozwala mi to się wyciszyć, uspokoić wszystkie nerwy. Automatyzacja działań także jest świetną sprawą. Zawsze wstaję o tej samej godzinie, Już nie muszę ręcznie zapalać światła, gdy się budzę ono już się pali.

Aplikacja Yeelight także jest dobrze przemyślana. Od razu wiadomo gdzie co jest. Przy konfiguracji radzę ustawić serwer na Chiny, od samego początku tak robię i nie mam żadnych problemów z połączeniem. Możemy z jej poziomu włączać/wyłączać żarówki, zmieniać kolory, automatyzować rutynowe czynności.

Niestety z jedną żarówką miałem problem. Gdy włączałem ją zwykłym włącznikiem (nie z poziomu aplikacji czy bezprzewodowego przełącznika) bardzo często zdarzało się, że żarówka nie reagowała. Musiałem parę razy włączyć i wyłączyć światło, żeby załapała. Nie wiem z czego to wynika. Być może błąd w oprogramowaniu, bo po aktualizacji wszystko się uspokoiło. Jak widać dożyliśmy czasów w których nawet tak proste urządzenie jakim jest żarówka wymaga aktualizacji.

Po roku użytkowania jestem bardzo zadowolony, po za tą jedną żarówką, która sprawia problem, reszta działa normalnie. Automatyzacja mega ułatwia życie. Sterowanie z poziomu aplikacji trochę rozleniwia, bo nie trzeba ruszać się z miejsca, żeby zapalić światło. Ale czy to sprzęt dla każdego? Nie do końca. Jeżeli jesteś gadżeciarzem, lubisz mieć nad wszystkim kontrolę z poziomu aplikacji, to możesz kupić jedną żarówkę na początek i sprawdzić, czy ci odpowiada. Jeśli jesteś zwykłym użytkownikiem, nie interesujesz się takimi rzeczami, to zdecydowanie nie polecam. Szybko Ci się znudzi. Będziesz używał jej jak zwykłej świetlówki, a nie o to w tym chodzi.