Redmi Note 7, tego smartfona chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Odniósł ogromny sukces w swoim rodzinnym kraju a także za jego granicami. W opublikowanych wynikach sprzedaży Xiaomi chwali się, że w ciągu 7 miesięcy sprzedało się 20 milionów sztuk. Xiaomi tym modelem zapoczątkowało nową markę Redmi, która ma oferować świetne smartfony w niższych cenach. Podobnie zrobił Huawei tworząc submarkę Honor. Pierwszym zaprezentowanym telefonem tej submarki był właśnie Redmi Note 7. Swoją popularność zawdzięcza świetnym stosunkiem ceny do jakości. Przez ostatnich 9 miesięcy był moim dailly driverem. Czy się sprawdził?

Na początku muszę zaznaczyć, że zdjęć w tym poście będzie niewiele. Nie mam telefonu fizycznie przy sobie.

Xiaomi tym modelem wprowadziło nowy design w swoich średniakach. Metalowe wykonanie zostało zastąpione przez dwie tafle szkła. W przypadku Note 7 są one przedzielone plastikową ramką. Spasowanie elementów jest świetne, nic nie skrzypi, nie ugina się pod lekkim naciskiem. Dlaczego napisałem lekkim? Na kanale JerryRigEverything Note 7 został w łatwy sposób złamany. Okazuje się, że telefon przy przycisku power oraz tacce na kartę SIM nie jest wzmacniany. Właśnie w tych miejscach ramka pękła. Ale nie martwicie się przy normalnym użytkowaniu a nie torturowaniu telefonu nic się nie stanie, nic nie pęknie .Dla zainteresowanych film gdzie Jerry łamie Xiaomi umieszczam poniżej (łamanie Xiaomi od 3:30 minuty filmu). Między innymi dlatego wykonanie starszych Redmi Note gdzie dominowała metalowa konstrukcja, bardziej mi odpowiadało.

Przyciski są dobrze spasowane. Bardzo cieszy mnie to, że Xiaomi zaczęło umieszczać złącze USB typu C nawet w tańszych modelach. Wejście jack także jest obecne. Po 9 miesiącach stało się luźne. Zdarzało się że słuchawki przy najmniejszym poruszeniu odłączały się. Ja akurat nie mam szczęścia do wejść na słuchawki. Albo staje się luźne, lub całkowicie przestaje działać.

Wraz z nowym modelem pojawiły się nowe kolory. Oprócz klasycznego czarnego wybrać możemy niebieski, czerwony a także biały. Ja wybrałem niebieską wersję. Uwielbiam ten kolor. W słońcu telefon wygląda pięknie. Z błękitu na dole obudowy kolor przechodzi w fioletowy na górze.

Pomimo użycia szkła w Redmi Note 7 nie uświadczymy indukcyjnego ładowania. Ciekawe czy ten ficzer wejdzie kiedyś do telefonów ze średniej półki.

Szkło jakie zostało użyte to Corning Gorilla Glas piątej generacji. Po 9 miesiącach nie widzę rys. Nosiłem telefon w etui a na ekranie zawsze było naklejone szkło hartowane. Tył telefonu jest płaski, dla niektórych może okazać się przez to nie wygodny. Mi Note 7 używało się komfortowo, lubię duże smartfony.

Jeśli ktoś by mnie teraz zapytał jaka była smarfonowa moda w 2019 roku, odpowiedziałbym że umieszczanie notcha w kształcie łezki. Większość dzisiejszych telefonów wygląda tak samo, czyli nudno. Note 7 także nie wychodzi przed szereg. Na początku bałem się, że łezka będzie mi przeszkadzać, jednak bardzo szybko do niej przywykłem i przestałem go zauważać.

Ekran ma przekątną 6,3 cala. Został wykonany w technologii IPS. Kolory są nasycone, jednak do poziomu ekranów AMOLED trochę brakuje. Czerń i biel także stoją na dobrym poziomie. Do kątów widzenia także nie mogę się przyczepić. Jasność mogła by być trochę większa. W mocnym słońcu miałem żeby coś odczytać. Jednym słowem ekran jest dobry jak na swoją klasę cenową.

Wydajnościowo także nie jest źle. Note 7 pracuje pod kontrolą ośmiordzeniowego Snapdragona 660. Wspierają go 3 lub 4 GB RAM (w zależności od wersji). Do dyspozycji mamy 32, 64 lub 128 GB przestrzeni na pliki użytkownika. Ja posiadałem wersję 4/64. Żałuję trochę, że nie wybrałem wersji 128 GB. Pamięci nigdy za wiele prawda?. Na prędkość działania nie narzekałem. Oczywiście mamy tutaj Androida więc zwiechy czasami się zdarzały, ale mimo wszystko komfort użytkowania był świetny. Po 9 miesiącach telefon nieco zwolnił, jednak w dalszym ciągu dało się z niego korzystać.

W Note 7 znajdziemy dwa aparaty główne. Jeden o rozdzielczości 48 MPx (to nie do końca prawdziwe 48 MPx. Aparat działa w tak zwanej macierzy Quad Bayer, czyli jeden pixel jest rozbijany na cztery osobne. Faktycznie matryca posiada rozdzielczość 12 MPx a ta wartość pomnożona przez 4 daje 48. Prosta matematyka 🙂 ), drugi służy do wykrywania głębi i dysponuje rozdzielczością 2 MPx. Natomiast selffie zrobimy aparatem 13 Mpx, ukrytym w łezce. Po przesiadce z Note 4 poczułem znaczącą różnicę w jakości zdjęć. Fotki mają więcej szczegółów, kolory są żywsze. Nawet w nocy przy dobrym oświetleniu uda nam się strzelić przyzwoite zdjęcie, które bez wstydu możemy dodać na różne portale społecznościowe. Do większości wpisów na tym blogu zdjęcia były wykonywane właśnie Redmi Note 7.

Bateria jak w to serii Redmi Note jest duża. Note 7 posiada ogniwo o pojemności 4000 mAh. Wyniki mnie trochę zawiodły. Note 4 pod względem baterii bardzo mnie rozpieścił. 7-8 godzin włączonego ekranu to był standard. A w przypadku siódmej generacji „notatnika” było nieco gorzej. Maksymalnie co byłem w stanie uzyskać to 7h SoT. Telefonu używam głównie w cyklu mieszanym czyli trochę LTE, trochę Wi-Fi. Jednak kiedy przypomnę sobie ile wytrzymywał mój Galaxy S6 uważam, że wynik Note 7 jest bardzo dobry. Po 9 miesiącach żywotność baterii na pewno spadła. Pod koniec mojej przygody z tym smartfonem osiągałem ok 5-5,5 godziny SoT. Ten model Xiaomi wspiera szybkie ładowanie w standardzie Quick Charge 4.0. Posiadał ładowarkę z QC 3.0 więc telefon mogłem naładować od 10% do 100% w godzinę. W nagłych sytuacjach gdzie musimy mieć naładowany telefon opcja szybkiego ładowania ratuje nam życie.

Miałem jednak jeden problem, który zdarzał mi się nagminnie. Podczas rozmowy telefonicznej czujnik zbliżeniowy nie chciał ze mną współpracować i ekran był cały czas podświetlony. Groziło to np. przypadkowym wciśnięciem jakiejś opcji. Jak się okazuje ten problem nie dotyczy tylko mnie.

Jak już wspomniałem Note 7 posiada wyjście słuchawkowe Jack 3,5 mm. Jednak na słuchawkach telefon gra bardzo cicho. Chyba nawet ciszej niż w przypadku Note 4.

Przez ostatnie 9 miesięcy z Note 7 korzystało mi się bardzo przyjemnie. Wiedziałem, że nigdy mnie nie zawiedzie, zawsze zrobi dobre zdjęcie, w nagłej sytuacji szybko się naładuje. Oczywiście jak zawsze są pewnie wady: gorsze wykonanie (plastikowa ramka), ciche wyjście Jack czy problemy z czujnikiem zbliżeniowym. Brakuje także NFC, które u nas bardzo się przydaje. W dalszym ciągu Xiaomi dominuje na rynku średniaków u nas w kraju. Ciężko znaleźć jest sensowną alternatywę. Nieźle na rynku radzi sobie Motorola. Mamy tam czystego Androida, w seriach Power ogromne baterie. Jeżeli ja bym miał kupować coś do 600-700 zł skłaniałbym się ku Redmi Note 7 lub Motoroli G7 Power. Oba smartfony mają przyzwoitą baterię, Xiaomi ma na pewno lepszy ekran bez ogromnego notcha jak Motorola. Ta druga zaś ma czystego Androida, co dla niektórych może mieć duże znaczenie. Każdy musi sobie zadać pytanie czego oczekuje od telefonu i podjąć ostateczną decyzję.

Ostatnio jednak nadarzyła się okazja by wymienić sprzęt. Jednak o tym innym razem.

Używacie bądź używaliście Redmi Note 7? Jak go oceniacie? Jeżeli coś pominąłem pytania można zadawać w komentarzu. Chętnie na nie odpowiem 🙂