Od dłuższego czasu producenci smartfonów nie umieją nas niczym zaskoczyć. Co chwilę widzimy ten sam design, te same parametry. Oczywiście w ostatnich latach były pewne zaskoczenia. Np. Xiaomi Mi Mix- pierwszy tak popularny bezramkowiec, Oppo Nex S- wysuwana kamerka, fajny bajer. W ostatnim czasie pojawiła się nowa „moda”. Składane smartfony. Czy to nie brzmi jak coś wyciągnięte z filmu science-fiction?

Gdy pierwszy raz o tym usłyszałem był efekt „WOW, coś nowego!”. Jednak czy już teraz jesteśmy gotowi na taką technologię?

Sam zamysł jest świetny. Smartfony są coraz większe, nie każdy lubi mieć „telewizor” w kieszeni. Jednak, jeśli lubimy konsumować dużo treści na smartfonie mały ekran może być problemem. Rozkładane ekrany mogą rozwiązać ten problem. Załóżmy taki scenariusz. Podczas zwykłych codziennych sytuacji mamy smartfon z ekranem 5,5 cala. Jest on otoczony minimalną ramką, dzięki temu telefon nie jest duży. Gdy jednak zechcemy obejrzeć jakiś film na YouTubie czy np. Netflixie, rozkładamy ekran i nagle w magiczny sposób z 5,5 cala robi się 10 cali. Brzmi super, na taką przyszłość czekam!

Co najlepsze taka technologia już istnieje. Najbardziej znane firmy, czyli Samsung i Huawei już pokazali swoje „składaki”. Xiaomi po cichu też pewnie coś planuje

Galaxy Fold jest wyposażony w dwa ekrany. Jeden o przekątnej 4,60 cala. Dodatkowy ekran o przekątnej 7,60 cala rozkładany jest od wewnątrz. Gdy jest złożony nie jest narażony na upadki. To duży atut.

W przypadku Samsunga było sporo problemów. Wprowadzenie do sprzedaży jest cały czas opóźniane. Niektórzy recenzenci mieli okazję pomacać Galaxy Fold’a. Jednak pierwsze sztuki okazały się wadliwe. Początkowo Samsung na ekranie naklejał folię, która miała go zabezpieczać przed czynnikami zewnętrznymi. Wyglądało to jak zwykła folia na ekran. Tak też myśleli recenzenci, którzy zdejmowali folię, psując wysłane do nich sztuki. Samsung niedawno poinformował, że problem został wyeliminowany i Galaxy Fold ma trafić wkrótce do sprzedaży.

Dlaczego wspominam o tych problemach?

Obecnie nie jesteśmy gotowi na tą technologię. Jest ona jeszcze zbyt niedopracowana. Ekrany nie mogą być zabezpieczane szkłem, bo jak wiadomo ten materiał jest zbyt kruchy, żeby się wyginać. O uszkodzenia nie będzie trudno. Dodatkowo pomiędzy dwiema częściami jest dosyć duża szpara. Piasek wpadnie tam z łatwością i zrobi coś nie tak z ekranem. W obecnej formie telefony są dość grube. Przypominają bardziej Nokię 3310 niż obecne smartfony. Mogą występować problemy z zawiasami. Taki smartfon możemy rozłożyć tylko w jedną stronę. A co, jeśli będziemy po dużej dawce procentów i zechcemy otworzyć telefon w drugą stronę? Po czymś takim chyba wpadniemy w alkoholizm, bo na składaka wydaliśmy 10 tyś zł.

Ceny na obecną chwilę są straszne. Samsung za Galaxy Folda liczy sobie 2000 euro (w obecnej chwili daje to wartość 8516 złotego polskiego). Huawei ceni się jeszcze bardziej i cena zbliża się do 10 tysięcy złotych. Ręka do góry kto wyłoży tyle pieniędzy. Ci, którzy zdecydują się na zakup będą królikami doświadczalnymi dla producentów. Zakup czegoś takiego będzie miał sens za parę lat, gdy technologia będzie nieco bardziej dopracowana.

O Galaxy Fold opowiedział trochę więcej Kuba Klawiter. Polecam zobaczyć jak to wygląda na żywo.

Jeśli macie jakieś ciekawe zastosowania dla składanych smartfonów piszcie w komentarzach.