Witajcie!

Wracam do Was po dłuższej nieobecności. Była ona spowodowana moimi studiami. Pierwszy semestr dobiegł końca, więc w końcu mam czas na nadrobienie niektórych zaległości, w tym bloga.

Ostatnie miesiące dla uczniów jak i studentów były inne niż wszystkie. Do naszej codzienności weszło nauczanie zdalne. Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że będę mógł słuchać wykładu, lub uczestniczyć w ćwiczeniach bezpośrednio z mojego domu. Muszę przyznać, że ta forma bardzo mi się spodobała.

Przede wszystkim bardziej się wysypiałem. Fakt, że nie musiałem dojeżdżać na uczelnie sprawił, że mój budzik dzwonił o wiele później niż zazwyczaj. Można było wstawać pięć minut przed rozpoczęciem zajęć i uczestniczyć w nich w piżamie- a kto powiedział, że nie można :D.

Jednak czy dom to idealne miejsce do nauki? To zależy jak zorganizujemy sobie miejsce pracy. Nie polecam słuchać wykładu w salonie czy kuchni przy innych domownikach, bo raczej niewiele z niego zapamiętamy. Miejsce do nauki musi znajdować się w cichym miejscu. Na biurku najlepiej mieć porządek. Dzięki temu unikniemy rozproszenia zewnętrznymi bodźcami.

Jaką kolejną zaletę nauki zdalnej dostrzegłem. Nie każdy wykład musi być interesujący. Normalnie na uczelni ciężko zagrać w jakąś gierkę, zwłaszcza jeśli siedzimy w pierwszych rzędach. Przy nauczaniu zdalnym nie ma takiego problemu. Wykład puszczamy sobie w tle a na pulpit wjeżdża nam taki Euro Truck Simulator. I wykład nagle staje się ciekawszy 😊.

Okres nauczania zdalnego to także złoty czas dla osób lubiących ściągać na kolokwiach czy egzaminach. Większość egzaminów miałem przeprowadzanych w formie testu, na którym nikt nikogo nie kontrolował, więc czemu by sobie nie pomóc… Skoro można. Niesie to jednak też za sobą wadę. Nie przykładamy się aż tak do tego aby dobrze się czegoś nauczyć. Zawsze w głowie mamy myśl, że w łatwy sposób się wspomożemy.

Z jakich platform korzystałem przy tej formie edukacji. Aż z trzech. Były to Clickmeeting, Microsoft Teams oraz Zoom. Najmniej problemów miałem z tą pierwszą. W sumie wymagała ona najmniejszej interakcji. Wystarczyło się tylko zalogować i słuchać co ma nam do przekazania wykładowca. Gorzej było z pozostałymi dwiema. W przypadku Teams’ów miałem problem z oglądaniem udostępnianego pulpitu na moim komputerze. Musiałem się wspomagać laptopem lub telefonem. Natomiast w Zoom bardzo często wywalało nas wszystkich z sesji. Jednak wynika to z wersji jaką ma osoba organizująca spotkanie. W darmowej odmianie wszystkich uczestników wywala po 30 minutach. W płatnej wersji nie ma już tego problemu.

Czy taka forma nauczania zostanie z nami na dłużej? To zależy od statystyk. Jeżeli utrzymają się na obecnym poziomie, to szczerze wątpię do normalności od września czy października.

A Wy jak oceniacie taką formę nauczania? Jak wyglądało to u Was? Dajcie znać!