Dziś będzie wpis totalnie spontaniczny. Oczywiście jak zawsze przekaże parę informacji, z których będzie można się czegoś dowiedzieć, jednak tak luźnego wpisu chyba jeszcze nie było.

Na początku krótki zarys sytuacji

Posiadam w domu jeden komputer stacjonarny. Lata świetności ma już dawno za sobą. Pod „maską” pracuje Intel Core i3 drugiej generacji. Wspierają go 4 GB ram DDR3. Grafika to Nvidia GeForce GTX 550 Ti. Specyfikacja w zupełności wystarczająca do codziennej pracy. Jednak było w nim jedno słabe ogniwo. Mianowicie dysk HDD. Strasznie spowalniał komputer. Uruchamianie trwało chyba 2 min. Praca była straszną katorgą. A dlaczego piszę w czasie przeszłym? Postanowiłem zmienić dysk na SSD.

Jaki dysk wybrałem?

Niestety płyta główna zainstalowana w obudowie posiada tylko złącza SATA II stwierdziłem, że nie ma sensu inwestować w dobry dysk SSD. Zastanawiałem się nad propozycją od Adaty, model SU800 o pojemności 256 GB. Jednak postanowiłem trochę zaoszczędzić. Zdecydowałem się na zakup dysku na AliExpress. Wybrałem dysk KingDian S280 o pojemności 240 GB. Dodatkowo musiałem dokupić wspornik, który pozwala zamontować dysk w miejsce, gdzie normalnie wchodzi 3,5 calowy twardziel.

A więc do dzieła!

Przed całą operacją postanowiłem odkurzyć nieco wnętrze PC-ta. W ruch poszedł kompresor. Przedmuchałem wnętrze parę razy, przetarłem szmatką. Po tej operacji całość wyglądała już dobrze. Następnie zamontowałem dysk w uchwycie, następnie ten przykręciłem do obudowy.

Teraz już z górki…

W planach miałem zamiar sklonować dysk, jednak zamontowany wcześniej HDD był tak wolne, że sobie odpuściłem. Stworzyłem bootowalnego pendrive’a programem UltraISO z obrazem Windows 7. Instalacja przebiegła bez problemów. Potem standard, instalacja sterowników. Już na tym etapie było czuć, że komputer działa jak „burza”.

Musiałem spolszczyć Windowsa, ponieważ instalowałem angielską wersję. Skorzystałem ze strony froggie.sk. Pobrałem narzędzie oraz pakiet językowy. Następnie w pobranym programie musiałem zainstalować pakiet. Po restarcie system był już po polsku.

Po tym wszystkim zostały zabiegi kosmetyczne. Instalacja przeglądarki oraz Simsów… Bez nich komputer nie mógł by zostać oddany właścicielce.

Na sam koniec postanowiłem sprawdzić prędkości odczytu/zapisu programem „CrystalDIskMark”. Jak widać na załączonym obrazku (pierwszy wiersz) jest świetnie.

Podczas tych wszystkich operacji było czuć, że zmiana dysku na SSD dała niezłego kopa leciwej maszynie. Jeżeli też narzekacie na wolny komputer śmiało zmieniajcie dysk. Nie jest to trudne a oszczędza dużo czasu i nerwów.