Kiedy jeszcze miałem innego bloga napisałem podobny wpis do dzisiejszego. Jednak wtedy chyba szybko mi się to znudziło i blog upadł. Teraz jednak jest zupełnie inaczej. Blogowanie sprawia mi ogromną radość. Więc piszę dalej 😊.

Więc dziś napiszę to samo co kiedyś.

Na pewno każdy z nas miał kilka telefonów w swoim życiu. Jeden model wspomina lepiej, drugi gorzej. Dziś ja przedstawię Wam swoją listę oraz krótką historię związaną z danym modelem.

Gotowi? To jedziemy!

Nokia 3510i

To pierwszy telefon jaki w życiu miałem. Wtedy nie robił wrażenia aparat, ba nawet go nie było. Największe wrażenie robił sam fakt, że miało się swój własny telefon. Miałeś coś swojego co zawsze nosiłeś przy sobie. Nie mam zbyt dużo wspomnień z tym modelem. Pamiętam jedynie, że był zainstalowany kultowy „Snake”. Z ciekawych bajerów Nokia miała świecące pomarańczowe boki. W tamtych czasach do baterii mieliśmy jeszcze łatwy dostęp, nawet obudowę przednią i przyciski dało się zmienić. A sama bateria trzymała dłuuugo.

Nokia 6030

Przez pewien okres posiadałem ten telefon. Z ciekawszych rzeczy miał radio oraz wyjście słuchawkowe. Na tamte czasy był to fajny bajer.

Nokia 6020

Kolejna Nokia w moim życiu. Ta była już bardziej zaawansowana od poprzedniczek. Miała aparat. W tamtych czasach nikt nie zwracał uwagi na jakość zdjęć. Liczyło się to, że mogliśmy coś uwiecznić telefonem, nie używając do tego aparatu na klisze. Potem zrobione zdjęcie mogliśmy wysłać komuś przez podczerwień. Teraz gimbusy zrobią takie oczy „OO a co to jest ta podczerwień?”. IrDA bo tak potocznie mówiono na podczerwień, to technologia do przekazywania w informacji. Do dzisiaj używana jest np. w pilotach do sprzętu RTV. Kiedyś miały ją telefony. Jeśli chciałeś komuś wysłać jakiś dzwonek czy zdjęcie wybierało się plik, który chciało się przesłać, następnie przykładało się do siebie dwa telefony w odpowiednich miejscach. W ten magiczny sposób kiedyś wysyłało się pliki, gdy nikt nie widział jeszcze co to Bluetooth.

Sony Ericson G502

Pierwszy Sony Ericson. To już była technologia. Jak na tamte czasu duży wyświetlacz, Bluetooth, aparat, nawet można było przeglądać Internet. Pamiętam, że można było instalować gry i aplikacje w Javie. Na tym telefonie przeszedłem całego Asphalta 4. Grało się i to dużo… Dzięki odbiornikowi GPS na Bluetooth mogłem mieć nawigację co też robiło ogromne wrażenie. Z tym telefonem spędziłem najwięcej czasu, bo miałem go aż 3 lata. Z ciekawostek: G502 działa do dzisiaj i nie ma ochoty umierać.  

HTC Dream/Era G1

Ten sprzęt darzę ogromnym sentymentem. W końcu to pierwszy smartfon z Androidem jaki pojawił się na rynku. Zadebiutował z Androidem w wersji 1.0. Wsparcie zakończyło się na 1.6. Na tamte czasy ekran robił wrażenie. Był ogromny 3,17 cala. Nikt nie przejmował się wtedy tak niską rozdzielczością. Największe wrażenie robiła jednak wysuwana fizyczna klawiatura QWERTY. Wow to było coś! Pisało się na tym dość wygodnie. Do pisania wpisów na bloga nadawałby się dziś świetnie. Musiałby mieć tyko specyfikację dostosowaną do dzisiejszych czasów.

Samsung Galaxy S

Pierwsza galaktyka od Samsunga. W 2012 roku, bo wtedy miałem ten smartfon był ogromny. Dziś przekątna 4 cale to maleństwo, jednak wtedy robiło to niesamowite wrażenie. Do tego ekran AMOLED. Pamiętam, jak chciałem wgrać sobie Androida w wersji 4.2 i z mojej głupoty telefon stał się cegłą. Jednak udało go się uratować. Pomyślcie dwa razy zanim coś zrobicie- tego nauczyła mnie ta historia. Wtedy też zaczęła się moja klątwa ze złączem słuchawkowym- pamiętam, że nie działało. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Samsung Galaxy SIII

Cały czas, gdy miałem następne smartfony myślałem „większego telefonu już nie zrobią”. 4.8 cala, bo tyle miała „s trójka”, było czymś niesamowitym.  A teraz nie dziwią nikogo 6 calowe ekrany. Niestety to był pierwszy telefon, w którym zbiłem szybkę. Dobrze pamiętam tą sytuację. Siedzę sobie w szkole, nagle ktoś zwraca mi uwagę, że mam pękniętą szybko. Myślę sobie typowy szkolny żart, jednak szybka była zbita. Kasia wiedz, że wtedy przez Ciebie o mało nie padłem na zawał i ciesz się, że teraz żyję 😀 Jeżeli to czytasz to pozdrawiam! Powracając do zbitej szybko, nie utrudniało to korzystania s SIII.

Sony Xperia  Z3 Compact

Wiele osób wychwala Z3. Była to pierwsza i ostatnia Xperia jaką miałem. Rozmiarowo był genialny! Świetnie obsługiwało go się jedną ręką. Specyfikacja też była flagowa. Myślałem, że to genialny smartfon. Do czasu… Powróciła klątwa ze złączem słuchawkowym, od ciągłego słuchania muzyki po prostu się wyrobiło. Jednak to nie był największy problem. Po pewnym czasie ekran zaczął się odklejać! Po pewnym czasie po prostu pękł od mocniejszego nacisku. Dziwnym trafem wejście na karty pamięci też się uszkodziło. Nie wiem czy to ja miałem takie nieszczęście… Być może. Jednak mam świetne wspomnienia z baterią. Spokojnie przy moim użytkowaniu byłem w stanie działać bez ładowarki przez cały dzień.

Samsung Galaxy S6

Znowu powrót do Samsunga. Wszystko było super. Ekran, wykonanie, parametry. Aparat robił robotę. Fajnym bajerem było ładowanie indukcyjne QI. Jednak co z tego jak bateria była… nie będę używał brzydkich słów. Była TRAGICZNA. Poprzednia Xperia bardzo mnie rozpieściła. Cały dzień bez ładowarki. A tutaj? Musiałem doładowywać S6 czasami nawet 3 razy dziennie! Przez większość czasu wisiałem na kablu. I w tamtym momencie obraziłem się na Samsunga postanowiłem poszukać czegoś z ogromną baterią.

Xiaomi Redmi Note 4

Pierwszy Xiaomi. Genialny telefon. Bateria to mistrzostwo! Pisałem o nim więcej tutaj więc nie będę się powtarzał. Kto nie widział zapraszam.

Redmi Note 7

To mój aktualny smartfon. Wybrałem Xiaomi po raz drugi, bo zaufałem tej marce. Jak na razie niczym mnie do siebie nie zraziła. Największy progres czuję w aparacie, w końcu mogę czuć się bezpiecznie robiąc zdjęcia. Używam go na tyle długo, że niedługo powinna pojawić się recenzja.

Widzę, że to dotąd najdłuższy tekst jaki napisałem. Mam nadzieję, że będzie wam się podobał. Jeśli dotrwałeś/aś do końca to gratuluję!