Ktoś, gdy zobaczy ten wpis może stwierdzi: „Na tym blogu w końcu pojawiło się coś nowego!”. Nie mam zamiaru ograniczać się tematycznie. Chcę, aby każdy znalazł coś dla siebie. Dzisiaj będzie coś dla maturzystów, zarówno tych tegorocznych jak i przyszłych.

Matura ustna, chyba większość ma przed nią obawy. Od razu powiem- nie ma czego się bać 😊

A więc teraz nasuwa się pytanie „jak to zdać?”. Sprawa jest dość prosta, tylko wymaga pewnych przygotowań.

Po pierwsze: trzeba się wyluzować.

Teraz ktoś powie „łatwo ci mówić”. Ja przed ustną z polskiego okropnie się bałem. Czy niczego nie zapomnę? Jeśli popełnię jeden mały błąd to komisja od razu powie, że egzamin oblany? Teraz mogę powiedzieć, że nie było warto tak się denerwować. Dla odstresowania się włączyłem sobie muzykę przed samym egzaminem. Bardzo pomogło. Dodatkowo lubię jeszcze kontrolować swój oddech- to też na mnie działa. Z takim wyluzowaniem wszedłem do Sali, gdzie odbywały się egzaminy.

Po drugie: trzeba przygotować swoją wypowiedz.

Brzmi to strasznie, jednak takie nie jest. Co trzeba zrobić? Zapoznać się z tematem jaki mamy, najlepiej przeczytać go kilka razy. Obojętnie czy trafiliście na tekst literacki, językowy czy obraz. Wszystko sprawdzamy minimum dwa razy. Następnie układamy plan swojej wypowiedzi. Możemy to zrobić na kartce lub w głowie. Wybrałem tą drugą opcję. Myślimy jakie teksty kultury będą pasować do danego tematu. Zadania są tak konstruowane, że maturzysta bez problemu znajdzie tekst kultury, do którego może się odnieść. Może to być lektura, książka, którą lubicie czy film. Ważne żeby temat problem w niej zawarty dotyczył treści zadania. Kiedy jesteśmy gotowi możemy zacząć nawijać.

Po trzecie: mówimy, mówimy i jeszcze raz mówimy.

To jest najważniejsze na egzaminie ustnym. Trzeba gadać gadać i gadać. Mówcie jakie macie skojarzenia z danym tekstem czy obrazem. Mówcie co zrozumieliście z danego tekstu. Mówcie po prostu co wiecie. Jeśli będziecie gadać to bez problemu zdacie. Nawet jeśli zdaje się Wam, że mówiliście zbyt krótko, to tak nie jest. Na maturze ustnej czas się zniekształca. Wam się wydaje, że mówicie przez 3 minuty, a tak naprawdę gadaliście przez 6 czy 7 minut. Nie ważne jak mówicie, możecie tak jak ja się zacinać, mówić „yyy”, „eee” itp. Ważne czy mówicie na temat.

Jeżeli wykonacie te trzy kroki to zdacie. Ja w ten sposób zdałem ustną z polskiego na 75%.

Jeśli coś by poszło nie tak to komisja Wam pomoże. To są ludzie, chcą dla Was jak najlepiej.

O tak oczywistych czynnikach jak losowanie zestawu zadań tutaj nie wspomniałem.

Mam nadzieję, że tym wpisem komuś pomogłem. Jeżeli znacie maturzystę pokażcie mu ten wpis.

Nie ma czego się bać, trzeba gadać!