Dziś (16 maja 2019) dokonałem rzeczy niemożliwej- zdałem maturę ustną z angielskiego. Dla niektórych może to być dość proste. Jednak ja przed okropnie się bałem, obawiałem się najgorszego scenariusza. Tak jak w przypadku języka polskiego- niepotrzebnie.

Co trzeba zrobić, żeby zdać?

Po pierwsze: Stress off

Teraz ktoś powie „łatwo ci mówić”. Ja przed ustną z polskiego/angielskiego okropnie się bałem. Czy niczego nie zapomnę? Jeśli popełnię jeden mały błąd to komisja od razu powie, że egzamin oblany? Teraz mogę powiedzieć, że nie było warto tak się denerwować. Dla odstresowania się włączyłem sobie muzykę przed samym egzaminem. Bardzo pomogło. Dodatkowo lubię jeszcze kontrolować swój oddech- to też na mnie działa. Z takim wyluzowaniem wszedłem do Sali, gdzie odbywały się egzaminy.

Po drugie: We say, say ,say

W tym przypadku po angielsku, inaczej niestety się nie da :D. Nie trzeba używać wyszukanego słownictwa. Wystarczy to najprostsze. Oczywiście, jeśli chcecie zdać na dość wysokim poziomie radzę nie używać słów/ zdać wysokiej pospolitości. Jeżeli jednak chcecie po prostu zdać- mówcie nawet tym najprostszym angielskim. Akcent też nie ma znaczenia. Możecie mówić jak wyrafinowany Anglik. Możecie też mówić jak Niemiec mocno akcentując „rrrr”. To też przejdzie! Trzeba mówić to jest klucz do wszystkiego. Proponuje wyuczyć się podstawowych zwrotów, które mogą się przydać np. do opusu obrazka (in the picture i can see). W Google jest tego pełno, wystarczy poszukać.

Przed ustną maturą obejrzałem sobie na YouTubie serię filmów o  ustnej z angielskiego . Bardzo mi to pomogło. Widziałem za co są punkty, za co dają ujemne. Wiedziałem, jak podejść do każdego zadania. Polecam zobaczyć obowiązkowo. Link poniżej.

RockYourEnglish- playlista „Matura”

Jeżeli umiecie posługiwać się tym językiem w stopniu komunikatywnym, rozumiecie podstawowe pytania, to zdacie bez problemu. Kluczem jest otwarcie się i mówienie. Bez tego może być ciężko. Komisja w razie problemów może Wam pomóc. Jeśli wprowadzicie przyjemną atmosferę to rozmowa będzie przyjemnością. Ja liczyłem na 30%, dostałem 67%.

Na koniec najważniejsze: podczas egzaminu nie wolno się poddawać, tylko walczyć do końca. Nawet jeśli jakieś zadanie Wam nie odpowiada. Trzeba walczyć, spróbować wymyśleć cokolwiek, żeby dokończyć egzamin. Jeśli nie podejdziecie do któregoś z zadań, nie ma do niego powrotu.  

Jeśli tym wpisem dałem komuś nadzieję, to bardzo się cieszę.

Jeżeli człowiek chce, nie podda się, to może osiągnąć wiele rzeczy.