Kiedy pierwszy raz usłyszałem o ukrytych aukcjach na AliExpress byłem nieco zdziwiony. Z czymś takim spotkałem się pierwszy raz, a na „Ali” zamawiałem już od ponad roku. Moja dusza badacza postanowiła zbadać temat. Czy to rzeczywiście działa? Czy jest to jeden wielki fake?

Najpierw trzeba wyjaśnić parę rzeczy…

AliExpress to chiński sklep, dlatego wspierają rodzinny rynek. Markowe produkty nie są tam mile widziane. Sprzedawca wystający markowy produkt może być pewny, że wkrótce administracja sklepu się nim zajmie. Jednak sprzedawcy są sprytniejsi i zaczęli „ukrywać” swoje aukcje.

Na czym to polega?

Aby sprzedawać markowe produkty, sprzedawcy musieli ukryć swoje aukcje. Nie są one widoczne na stronie AliExpress. Ukrytych aukcji możemy szukać np. na grupach na Facebook’u. Gdy już znajdziemy daną rzecz, przy użyciu specjalnego linku zostaniemy przekierowani na stronę AliExpress, gdzie zobaczymy zupełnie inną rzecz niż na zdjęciach na grupie. Przykładowo, jeśli na grupie widzimy zegarek na Ali zobaczymy koszulkę. Właśnie tak to działa.

Aby zamówić jakąś rzecz trzeba zastosować się do podanej w poście instrukcji. Czasami trzeba tylko wybrać właściwy kwadracik z kodem ze zdjęcia, czasami przy zamówieniu do sprzedawcy musimy wpisać specjalne hasło, aby wiedział, że zamawiamy ukrytą rzecz. Jeśli np. nie wpiszemy hasła to sprzedawca wyśle nam to co znajduje się na Ali a nie w ukrytej aukcji. Więc trzeba się pilnować.

Po dokonaniu zakupu reszta odbywa się tak jak przy zwykłym zakupie przez AliExpress. W moim przypadku śledzenie działało bez problemu. Po otrzymaniu zamówienia potwierdzam, że dana rzecz do nas dotarła. NIE WOLNO!!! wystawiać opinii ani dodawać zdjęć.

Markowe czy nie?

Na aukcjach możemy zobaczyć pełno markowych rzeczy. Zaczynając od zegarków Casio czy Rolex. Kończąc na „markowych” rzeczach od Gucciego. Ale czy rzeczywiście są to oryginały?

Zamówiłem trzy rzeczy z ukrytych aukcji. Dwie czapki i jeden zegarek.

Czapki na pierwszy rzut oka wyglądają jak oryginalne odpowiedniki. Są wykonane z dobrego materiału. Nie wydaje się, że za chwile się rozpadną. Nadruki są naszywanie a nie chamsko przyklejane. Po zobaczeniu kilku zdjęć w Internecie przekonujemy się jednak, że to podróbka. Widać to np. po logo z tyłu czapki. W podróbce jest, a w oryginale go nie ma.

Zegarek to zupełnie inna liga- gorsza liga. To totalna chamska podróbka Casio G-Shock GWG-1000, czyli popularnego Mudmastera. Na pierwszy rzut oka trochę przypomina oryginał, ale gdy się bardziej przyjrzymy widzimy, że coś jest nie tak. Po pierwsze koronka. W oryginale jest wykręcana i wtedy wchodzimy do opcji zegarka, a tutaj po prostu się ją wyciąga i ustawia wskazówki. Po drugie podświetlenie- działa, ale to nie poziom oryginału. Podróbka posiada tylko podstawowe funkcje takie jak stoper, minutnik czy datownik. W oryginalnym Mudmasterze znajdziemy kompas, system zasilania słonecznego czyli Tought Solar, system Multiband 6 czyli synchronizacja z sześcioma wieżami na świecie w celu automatycznego ustalania godziny.

Wiem… Strasznie się czepiam, ale nie znoszę tak chamskich podróbek. Oryginał w Polsce kosztuje ponad dwa koła a ta podróbka kosztowała 80 zł. Jednak osoba, która jej używa jest zadowolona. Oczywiście ma świadomość, że to nie oryginał, ale jak mówi „do pracy mi nie szkoda”. Jeśli ktoś kocha zegarki z serii G-Shock nie polecam tego typu aukcji. Przy mniej zasobnym portfelu można kupić model GA-100, który jest świetny. Mamy wtedy świadomość, że posiadamy prawilnego G-Shock’a a nie podróbkę.

Jak dotąd nie zamawiałem więcej rzeczy z ukrytych aukcji. Korci, żeby zamówić buty, ale nie wiem, czy zrealizuje ten plan. Sprzedawcy wykazali się świetną kreatywnością, aby ukryć markowe produkty, jednak czy one są takie markowe? Może zdarzają się pewne wyjątki, o których nie wiem. Jeśli ktoś zamawiał coś z ukrytych aukcji, może podzielić się swoją historią w komentarzu.