Jak pewnie większość z Was zauważyła, wpisów z serii „Paczki z Ali” jest dość dużo. Mam u siebie trochę rzeczy, o których chciałbym wam opowiedzieć. Dziś będzie trochę o słuchawkach (tak znowu).

Ostatnio pisałem o słuchawkach, których używam głównie w domu. Kto chce poczytać klik tutaj!

Jednak są one na tyle duże, że wyjście z nimi na miasto nie jest najlepszym pomysłem.

Muzykę lubię mieć wszędzie ze sobą: w podróży lub na rowerze.

Słuchawek przewodowych nie lubię. Kabel się plącze i jest po prostu niewygodnie. Jak już spróbujecie słuchawek bezprzewodowych to nie będziecie chcieli wracać do kabla.

Jak dotąd przerobiłem dwie pary słuchawek bezprzewodowych. Jako pierwsze były to Baseus B11, które po pół roku mi się zepsuły. Są to słuchawki hmm jak to nazwać „półbezprzewodowe”? Chodzi o to, że łączą się z telefonem przez Bluetooth, ale same słuchawki połączone są kablem. Po pół roku druciki pod izolacją się przerwały i słuchawki nadawały się do wyrzucenia.

Wtedy postanowiłem kupić słuchawki totalnie bezprzewodowe. Pewnie każdy zna AirPods’y od Apple. Cena jest kosmiczna. Można mieć jednak coś zbliżonego wyglądem za 150 zł. Mowa tutaj o słuchawkach BlitzWolf BW-FEY1. Gdy akurat chciałem je kupić trafiła się niezła promka, więc nie mogłem sobie odmówić.

Sam produkt przychodzi do nas w standardowym pudełku BlitzWolf’a. Jest na tyle wytrzymałe, że podczas długiej podróży nic z słuchawkami się nie stanie. W środku znajdziemy pudełko, w którym są słuchawki, kabel micro USB do ładowanie, wymienne gumki oraz papierki z 18-sto miesięczną gwarancją producenta.

Samo pudełko wykonane jest z plastiku typu piano black. Łapie masę rys i odcisków palców. Na przodzie znajdziemy logo producenta, na górze dwa otworki, przez które widzimy diody na słuchawkach. Na tylnej ściance znajdziemy port micro USB do ładowania samego pudełka (pudełko to także mały powerbank) oraz cztery diody sygnalizujące stan baterii w opakowaniu. Pudełeczko jest na tyle małe, że spokojnie mieści się w kieszeni.

Pudełko otwiera się z łatwością, zawiasy nie skrzypią. Całość działa na magnes także o przypadkowym otwarciu nie ma mowy. Po wyjęci słuchawek możemy zauważyć piny do ładowania.

Gdy już otworzymy nasz powerbank słuchawki włączają się automatycznie łącząc się z telefonem. W tym miejscu muszę wspomnieć, że czasami słuchawki nie chcą się sparować z telefonem. Muszę je włożyć do pudełka, zamknąć je, znowu otworzyć i wtedy wszystko działa już ok. No ale czasami bywa to wkurzające. Dzięki modułowi Bluetooth 5.0, który jest w słuchawkach możemy połączyć każdą z słuchawek do innego telefonu (jeśli ten też posiada BT 5.0).

Same słuchawki leżą w moich uszach świetnie! Nie zdarzyło mi się, żeby przez przypadek wypadły. Jednak, gdyby wam wypadły nic się nie stanie. Tak miałem okazję parokrotnie to przez przypadek sprawdzić. Nie wiem jak mocno musiałbym ruszać swoją głową, żeby mi wypadły. To ogromny plus. Dzięki temu na rower nadają się świetnie.

Na samych słuchawkach znajdziemy jeden przycisk, mikrofon. Oraz diodę. Od wewnętrznej strony znajdują się styki do ładowania.

Są to słuchawki, których głównie używam, gdy się przemieszczam więc nie zwracam aż tak bardzo na jakość dźwięku. Ponieważ są to słuchawki typu „true wirless” (z telefonem łączą się bezprzewodowo, oraz lewa z prawą też, zero kabli) na szczegółowość dźwięku nie mamy co liczyć. Mi to jednak nie przeszkadza. Bas jest przyjemny, średnie tony też ok, brakuje mi trochę góry. Jednak jak już wspomniałem w przypadku takich słuchawek przymykam na to oko.

Bateria w samych słuchawkach wystarcza na 3-3,5h. To dość krótko, jednak mamy magiczne pudełko. Gdy słuchawki się nam rozładują wrzucamy je do powerbanka i czekamy godzinę aż się naładują. Po tym znowu możemy się cieszyć muzyką przez kolejne 3 godziny. W ten sposób słuchawki możemy naładować 3 razy. Sumarycznie daje nam to ok 10 godzin pracy bez ładowania powerbanku. Gdy chodziłem do szkoły (niestety te dobre czasu już minęły) to pudełko ładowałem raz na tydzień.

Podsumowując jestem zadowolony. Korzystanie z takich słuchawek jest bardzo przyjemne. Po prostu wyciągam je z pudełka i wkładam do uszu. Nie muszę męczyć się z rozplątywaniem kabla. Jak każdy produkt nie są idealne. Plastik mógłby być matowy. Występują problemy z połączeniem, bateria mogła by działać trochę dłużej.